Po przeprowadzce na wynajęte mieszkanie z pewnych przyczyn mogłem mieć tylko internet od Vectry. Znalazłem naprawdę ciekawe rozwiązanie, w którym mam umowę przedłużaną z miesiąca na miesiąc w rozsądnej cenie. W końcu przyszły podwyżki abonamentów, tylko szkoda, że ja jako klient nie zostałem o nich poinformowany w inny sposób niż wyższym kolejnym rachunkiem. Po rozmowie z konsultantem stwierdziłem, że rozsądnym będzie zawarcie umowy terminowej, by właśnie uniknąć kolejnych podwyżek. Umowa zawarta, pracownik mnie dodatkowo jeszcze upewnił, że mój abonament będzie stały tak długo jak trwa umowa. NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Nie minęły 3 miesiące trwania umowy, a ja tym razem już mailowo zostaje poinformowany, że podwyższają kwotę abonamentu. Powiedzieć, że się zdenerwowałem, to jak nic nie powiedzieć, bo przecież konsultant mnie zapewniał, że NIE MA SZANS NA ŻADNE PODWYŻKI. Złożyłem skargę i reklamację, ale oczywiście nic z tego. Później długo, długo nic. Zbliżał się koniec umowy i chcąc nie chcąc musiałem znów przedłużyć umowę, ale tym razem stwierdziłem, że wolę mieć nieco mniejszą prędkość internetu na rzecz niższego rachunku. I ZNOWU SCHODY. Piszę na czacie, to dostaję odpowiedź, że dział sprzedaży nie może mi obniżyć rachunku przedłużając umowę. Dostaję zatem numer na infolinię sprzedażową i dostaję ofertę. Ofertę z o wiele większą opłatą niż miałem dotychczas. Mówię czego potrzebuję, a konsultant do mnie, że nie może mi obniżyć rachunków i przełączy mnie od innego działu "po sprzedażowego". Kolejny pracownik infolinii i kolejna wtopa, bo tym razem dostałem ofertę na taką samą kwotę jak płacę do tej pory. Powtórzyłem kolejny już raz, że mi zależy na obniżeniu rachunków. Zostałem finalnie przełączony do działu "utrzymania klienta". Nie mogę tu pominąć kwestii, którą uraczył mnie pracownik. Otóż zapytał mnie "ile chciałbym płacić". Bardzo nieprofesjonalne podejście, bo ja jako klient mogę sobie krzyknąć niedorzeczne "hehe nic, dopłacajcie mi", ale szanujmy się. Po perturbacjach w końcu osiągnąłem kwotę, która była dosyć rozsądna i zadowalająca. Jak się jednak okazało i tak przez kolejne X miesięcy będę płacić więcej niż nowy klient (tu już mój błąd, bo mogłem sprawdzić oferty dla nowych klientów zanim przystąpiłem do rozmowy). Umowa zawarta, wszystko pięknie ładnie. Kilka dni później dostaje telefon od pracownika - byłem zszokowany, że sami raczyliście do mnie zadzwonić, a nie to ja muszę się do Was dobijać. Jeszcze bardziej mnie zszokował informując mnie o prezencie za wypełnienie ankiety po sprzedaży. Myślę spoko, posłucham co ma do powiedzenia. A więc dostałem fajną propozycję HBO MAX na 2 albo 3 miesiące bez żadnych opłat, bez przedłużania itd. Jako że akurat ta usługa jest mi nie potrzebna powiedziałem, że raczej nie skorzystam i nawet zasugerowałem pracownikowi, żeby uraczył nią kogoś innego. Pracownik jednak nie chciał mnie pozostawiać z pustymi rękami i w ramach podziękowania dostałem 40zł mniej do następnego rachunku. Tak po prostu. No byłem bardzo zadowolony - pierwszy tak naprawdę raz od kiedy mam z Wami do czynienia. Ale dobre złego początki. I tu dochodzimy do teraźniejszości. Przychodzi mi nowy rachunek po już zmianie warunków umowy. Sam rachunek jest poprawnie wyliczony, natomiast nie dostałem faktury korygującej za rachunek z poprzedniego miesiąca. W miejsce właściwej faktury korygującej dostałem te 40zł, które zostało finalnie nazwane fakturą korygującą.
Czyli innymi słowy: pracownik zadzwonił, stwierdził, że da mi 40zł a koniec końców zostało to wpisane jako faktura korygująca, która jest niepoprawnie rozliczona.
Przejdźmy teraz do innych kwestii:
Nie mam pojęcia kto odpowiada za zatrudnianie konsultantów, ale niestety większość jest tak bezczelna, że to przechodzi ludzkie pojęcie. Zwłaszcza kiedy chciałem coś kupić od Was. Natomiast najlepiej wspominam osoby, które przyjmowały skargi i reklamacje - tutaj ukłony z mojej strony - jeżeli to czytacie, Szanowni Pracownicy, zmieńcie pracę, zasługujecie na lepsze miejsce i lepsze traktowanie.
Jakość usług woła o pomstę do Nieba. Poważnie. Liczba awarii, gorszego działania usług jest przerażająco niska. Gdybyśmy mieli zawrzeć między sobą SLA, to nigdy byście go nie spełnili i byłyby to poważne kary pieniężne z Waszej strony.
Jeżeli ten tekst czyta jakiś potencjalny klient, który może pozwolić sobie na usługi innej firmy, to nawet nie zastanawiajcie się, po prostu skorzystajcie z innych usług. Jeżeli czyta pracownik z działu skarg i reklamacji, to jeszcze raz zaznaczę jak bardzo Was szanuję, bo jesteście jedynymi ludźmi, którym rzeczywiście zależy na kliencie. Jeżeli czytają to pracownicy działu sprzedaży, pracownicy wyższych szczebli czy ludzi od marketingu/ustalania cen etc., to zastanówcie się nad sobą, tak po prostu.
MiejscowośćLublin
