Oddział przy ul. Grójeckiej w W-wie. Kliencki staż 32 lata.
Ponad rok temu złożyłem wniosek o zamknięcie konta bank pozostał głuchy.
Ktoś "w trosce o klienta" wrzucił papier do kosza.
Półtora miesiąca temu ponownie złożyłem pisemną rezygnację z konta na dzień 1-go września br. i przez "menadżera" zostałem poinformowany, że jeszcze stosowne podpisy musi złożyć osoba upoważniona.
Tydzień temu, przy ponownej wizycie z osobą upoważnioną do konta otrzymana wcześniej informacja okazała się kłamstwem. Pani w okienku była zażenowana...
Oddałem więc wszystkie karty do konta i potwierdziłem termin zamknięcia konta 1.09.br. pozostawiając sobie dostęp do swoich środków drogą elektroniczną, nie chcąc mieć więcej do czynienia z PKO SA - podobno już polskim bankiem.
Dzisiaj tj. 7 dni przed terminem bank wyłączył elektroniczny dostęp do moich pieniędzy uniemożliwiając mi dysponowanie moimi pieniędzmi.
Pani z infolinii udzieliła mi rady, bym udał się do banku, bo nikt "z poziomu infolinii mi nie pomoże".
Po czym dodała, że dzisiaj jest niedziela i wszystkie banki w W-wie są zamknięte.
I tak bank, którego jeszcze jestem klientem wygenerował mi straty finansowe, uniemożliwiając mi dokonanie rozliczeń.
W poniedziałek znowu udam się do banku... Złośliwość, głupota, brak profesjonalizmu, niedouczenie czy normalność takich praktyk?
"Menadżerowie banku" wstydźcie się! A może już nie wiecie co to znaczy?
ZaletyNie zauważyłem
WadyW moim przypadku tylko same kłopoty. Opisane wyżej.
32 lata
